We wrześniu wychodziłam rano do pracy, śpieszyłam się do

We wrześniu wychodziłam rano do pracy, śpieszyłam się do samochodu. Dopiero, gdy do niego podeszłam, zobaczyłam, że przednia szyba jest doszczętnie rozbita. Byłam w szoku. Rozejrzałam się i zauważyłam, że większość samochodów stojących wzdłuż mojej ulicy, a wszystkie pod moim blokiem, są zniszczone w dokładnie taki sam sposób. w sumie 24 auta. Okazało się, że 18latek, który dopiero co wyszedł z poprawczaka za (o zgrozo dobre sprawowanie), naćpał się, napił i urządził sobie demolkę skacząc na maski, potem dachy i zeskakując na przednie szyby samochodów. W ten sposób je poniszczył. Co ciekawe, sąsiedzi, którzy mają okna na ulice obserwowali całe zajście, a że nie mają samochodów, to olali sprawę i się przyglądali. Na szczęście ktoś wezwał policję i złapali gnojka. Ale to nie wszystko. My, poszkodowani, byliśmy przesłuchiwani pół dnia, w listopadzie ponownie nas wezwano na przesłuchanie, bo ten narkoman chodzi po ludziach i próbuje nas "nakłaniać"do odwołania zarzutów przeciwko niemu. Podczas drugiego przesłuchania zapytałam policjanta, czy będzie zatrzymany, na co policjant z rozbrajającym uśmiechem odrzekł, że póki co nie ma postawionych zarzutów i (tu cytuję) - czekamy, kiedy znów coś odwali. Niech żyje praworządność w tym kraju.
