Wybrałam się na całodniową wycieczkę na niewielką górkę

Wybrałam się na całodniową wycieczkę na niewielką górkę.
Na parkingu w środku lasu, gdzie oprócz kilku samochodów osobowych stał jeden bus z Krakowa, zaczepił mnie chłopak mówiący po angielsku.
Po kilkunastu minutowej rozmowie i po kilkukrotnych przekonywaniach mnie że nie żartuje, dowiedziałam się że gościu jest z Australii, totalnie schlał się w Krakowie a teraz nie wie gdzie jest i jak się tam znalazł.
Nie miał polskiej karty do telefonu, miał za to jakieś 20zł.
A znalazł się biedaczek 100 km za Krakowem bez możliwości dojazdu tam z powrotem NICZYM bo właśnie zaczęła się niedziela.
