Rano miałem ważne kolokwium. Spóźniony, śpiesząc się, po drodze

Rano miałem ważne kolokwium.
Spóźniony, śpiesząc się, po drodze wymusiłem pierwszeństwo przed jakimś autem.
Auto nie wyhamowało i lekko obiło mój bok.
Wiadomo, moja wina. Przeklinając mój los, wysiadłem z auta, żeby jakoś ugadać się z kolesiem, że bardzo mi się śpieszy.
Szczęście w nieszczęściu. Ku mojej "radości"kierowcą drugiego auta okazał się ojciec mojej narzeczonej.
Uwierzyłem, że jednak zdążę na kolokwium. Jej ojciec zadzwonił na policję w sprawie wypadku.
Dostałem 500zł mandatu i nie napisałem bardzo ważnego kolokwium.
