Historia sprzed 3 lat. Pracowałem w jako konsultant do spraw

Historia sprzed 3 lat. Pracowałem w jako konsultant do spraw klientów biznesowych - dzwoniłem do ludzi i proponowałem im dodatkowy telefon z abonamentem na firmę. W ciągu 8 godzin rozmów z ludźmi najróżniejszymi człowiek przechodzi metamorfozę od rozbawionego po kolesia z myślami samobójczymi. Aby rozładować stres i monotonność w pracy robiliśmy sobie najróżniejsze kawały i głupoty w zespole. Pewnego dnia przyjechał Prezes całej firmy zobaczyć na żywo jak sobie radzimy. Pełne opanowanie gwar pracujących konsultantów itd. Po 4 godzinach dzwonienia stwierdziłem że czas iść na klopa. Oczywiście mój kumpel skorzystał z okazji i powrzucał mi do kabiny jakieś miotły ścierki itp. rzeczy. Polowałem potem na rewanż. Wyczaiłem moment kiedy sam wyszedł do kibla i poszedłem za nim. Wewnątrz były 3 kabiny - 2 to kible a jeden to pisuar. Byłem pewien że jesteśmy tam sami i usłyszałem hałas z kabiny z pisuarem, otworzyłem drzwi na oścież pchnałem faceta i krzyczę coś w stylu : UGABUGAAA!! Facet sie obsikał na koszule i podskoczył ze strachu... Tak... to był Pan Prezes..
