Nie mam szczęścia do ŻADNYCH pojazdów. W gimnazjum miałem - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl


REKLAMA




Nie mam szczęścia do ŻADNYCH pojazdów. W gimnazjum miałem

Nie mam szczęścia do ŻADNYCH pojazdów. W gimnazjum miałem poważny wypadek na rowerze, po którym spędziłem 2 tygodnie w szpitalu, tuz przed egzaminami. Po przeprowadzce do UK kopiłem samochód, który okazał się mocno uszkodzony. Nie dało się więc nim jeździć, podczas gdy ja płaciłem bajecznie wysokie ubezpieczenie (£2000 w błoto). Jakieś 2 miesiące temu kopiłem nowy motor, żeby dojeżdżać do pracy. W ciągu pierwszego tygodnia był u naprawy dwa razy - wada produkcyjna skutkująca wymianą części. No cóż, zdarza się. Podstawa gwarancji jest regularne serwisowanie tak wiec oddałem motor do przeglądu, tylko po to żeby dzień później odebrać telefon, że mój motor został rozbity podczas jazdy kontrolnej a mechanik, który go prowadził wylądował w szpitalu. Tymczasowo serwis wypożyczył mi swój motor treningowy, żebym miał czym do pracy jeździć. Wczoraj tuż po powrocie z pracy zaparkowałem motor i ledwo z niego zszedłem, kiedy zobaczyłem za plecami "lekko"pijanego murzyna, który chciał, abym mu dal pojeździć na motorze. Po krótkiej wymianie zdań, podczas której usilnie go prosiłem o opuszczenie mojego terenu owy jegomość uderzył mnie - na szczęście miałem na sobie kask - po czym wywrócił motor. Usiłując go podnieść, wyłamał lusterko oraz porysował bok, podczas gdy ja zamknięty w mieszkaniu dzwoniłem na policje. Oczywiście koleś zdążył się oddalić zanim stróże prawa przyjechali. Ojciec powiedział, żebym może poszedł na marynarza bo mi z innymi pojazdami nie wychodzi.




REKLAMA


Jadłem posiłek w KFC, za który płaciłem kartą

Jadłem posiłek w KFC, za który płaciłem kartą.

Po skończonym posiłku kulturalnie wyrzuciłem tacę razem ze śmieciami, paragonem i kartą do kosza.

Zorientowałem się po 10 minutach.

Kolejne 20 minut spędziłem grzebiąc w koszu w poszukiwaniu karty...





REKLAMA


Wsiadłem do autobusu MPK, w którym jechała gromada dzieci

Wsiadłem do autobusu MPK, w którym jechała gromada dzieci, na oko 7-8 letnich, najwidoczniej jakaś klasa z podstawówki.

Kilka przystanków później wysiadali, zauważyłem wtedy dzieciaka, który nie idzie za nimi.

Chcąc mu pomóc wziąłem go, wystawiłem z autobusu i powiedziałem, żeby poszedł za swoimi kolegami.

Drzwi się zamknęły i autobus odjechał.

Chwilę później przyszła jakaś roztrzęsiona kobieta, która zaczęła pytać wszystkich w koło, gdzie jest jej synek, bo na chwilę spuściła go z oka, żeby kupić bilety u kierowcy.

Tak, to był ten dzieciak.

Jeszcze nigdy tak szybko nie spieprzałem z autobusu jak wtedy.





REKLAMA


Moja synowa nauczyła mojego 4-letniego wnuczka

Moja synowa nauczyła mojego 4-letniego wnuczka, żeby zanosił się płaczem i krzyczał "Ja nie jestem dla ciebie wystarczająco dobry?!" ilekroć spytam się jej, czy zamierzają z synem mieć drugie dziecko.





REKLAMA


Kilka lat temu zaczęłam swój pierwszy w życiu staż w butiku

Kilka lat temu zaczęłam swój pierwszy w życiu staż w butiku z odzieżą w galerii handlowej.

W drugim dniu mojej pracy odwiedził mnie mój dziadek i w obecności mojej szefowej, 2 innych dziewczyn i kilku klientek zaczął zapewniać, że będę dobrą pracownicą ponieważ nigdy w życiu nie byłam na żadnej imprezie, nie mam chłopaka i jestem dziewicą więc nie przyniosę im wstydu.

Mój wymarzony staż diabli wzięli po tym jak ktoś rozwiesił wszędzie kartki z informacją, że "w butiku tu i to pracuję W. zawsze dziewica".





REKLAMA