
W zeszły weekend po raz pierwszy miałem spotkać się ze swoimi przyszłymi teściami. Razem z narzeczoną mieliśmy do nich wpaść na sobotni obiad. Przed spotkaniem pojechaliśmy jeszcze do galerii kupić dla nich jakiś prezent. Wracając do samochodu spotkaliśmy na parkingu rodziców mojej narzeczonej. Po krótkiej wymianie uprzejmości ona razem ze swoją mamą wróciły się jeszcze do jednego butiku, a ja zostałem z jej ojcem przed budynkiem. Jak to często bywa w tego typu sytuacjach tematy do rozmowy skończyły się dramatycznie szybko. Szukałem więc jakiegoś, który byłby zabawny i lekki. Zacząłem więc żartować z samochodu stojącego kilka metrów od nas oraz tego jak "głupim"człowiekiem musi być ktoś, kto zakłada do tego modelu takie paskudne felgi. Teść nie ciągnął dalej tego wątku więc uznałem że to go nie ciekawi i szukałem innych tematów. Dopiero gdy wróciły nasze kobiety okazało się, że właścicielem wcześniej wspomnianego samochodu są rodzice mojej narzeczonej. Chyba nie mamy co liczyć na błogosławieństwo teściów...