Moje roczne dziecko poważnie zachorowało

Moje roczne dziecko poważnie zachorowało. Udałam się do lekarza. Po badaniu musiałam wykupić zastrzyki. Niedługo gabinet zabiegowy miał być zamknięty, szybko pobiegłam do apteki, gdzie okazało się, że zabrakło mi pieniędzy. Kartą nie mogłam zapłacić, więc musiałam pojechać do bankomatu. Po wypłaceniu pieniędzy biegiem wróciłam na parking, a tam moje auto ma rozbity zderzak, błotnik i pękniętą lampę. Z nerwów stanęłam i patrzyłam na samochód. Po chwili podeszłam do niego i w szoku zaczęłam płakać i przytulać się do mojego autka. Stojący obok mężczyzna zapytał co robię. Zapłakana powiedziałam, że ktoś rozbił mi samochód i uciekł. On na to: "ale to nie jest pani samochód". Dopiero wtedy dotarło do mnie, że mój samochód stoi za tym rozbitym -
co ciekawe moje auto było innej marki i koloru.
