Jak zwykle przed imprezą biegałam sobie w maseczce

Jak zwykle przed imprezą biegałam sobie w maseczce, papilotach i bieliźnie po domu.
W pewnym momencie postanowiłam sięgnąć po moje szpilki.
Tanecznym krokiem wpadłam na klatkę schodową i stanęłam oko w oko z młodym pracownikiem mojego ojca.
Tatuś kazał mu wejść do salonu, podczas kiedy sam poszedł po teczkę do samochodu...
Zażenowana wydusiłam z siebie tylko szybkie "oh przepraszam!" i zatrzaskując drzwi do mieszkania pobiegłam do siebie.
Koleś przez 10 min stał na klatce czekając na ojca i bojąc się wejść do mieszkania.
Jest u nas częstym gościem.
