U sąsiada zapchał się kibel i u nas wybijało jak z gejzera

U sąsiada zapchał się kibel i u nas wybijało jak z gejzera.
Co by sklepu nie zalało ratowałem sytuację wybierając "wodę" pojemnikiem >do wiadra >do kanału przed firmą.
Po dobrej godzinie poziom się ustabilizował, chociaż kibelek ciągle zapchany.
Wytarłem ręce, bez mycia (żeby znowu nie wylało) i wróciłem do przeglądania zamówień klientów.
Ten głupi nawyk ślinienia palca przy przewracaniu kartki...
