Jestem małą bałaganiarą i nie lubię wizyt z zaskoczenia

Jestem małą bałaganiarą i nie lubię wizyt z zaskoczenia. Dziś niespodziewanie zadzwonił do drzwi kolega, w którym się podkochuję. Zdenerwowana w popłochu wepchnęłam wszystkie szpargały do górnej szafki w meblościance i pobiegłam otworzyć drzwi. Siedzieliśmy pijąc kawę i wesoło flirtując, gdy nagle drzwiczki szafki nie wytrzymały naporu "śmieci"i na głowę kolegi razem z konfetti z papierków poleciały kolejno 4 ciężkie książki, a za nimi czerwony stanik, który zakończył swój lot na jego talerzu. Zazkoczony kolega pewnie wpatrywałby się w niego chwilę dłużej, gdyby nie spóźniony, na w pół niedopity jogurt, który pod wpływem chwiania się regału, przewrócił się na półce i zaczął lać wprost na jego włosy.
