Jestem w ciąży, ale jeszcze po mnie nie widać. Wczoraj wracając z pracy szłam za facetem, który palił papierosa. Zebrało mi się na wymioty i, mimo próby utrzymania się w ryzach, odwróciłam się tyłem do ruchu ulicznego i zwymiotowałam. Dosłownie 10 sekund później stali przy mnie lokalni odpowiednicy straży miejskiej/policji, przekonani, że zwyczajnie jestem pijana. Po kilku minutach lekkiej fizycznej i słownej szarpaniny w końcu raczyli sprawdzić mnie alkomantem. Bez słowa przeprosin zaczęli mnie pouczać, że następnym razem powinnam "uważać gdzie wymiotuję". Mówiąc to jeden z nich zapalił papierosa. Zwymiotowałam jeszcze raz - jemu na buty.