Wieczorem na przystanku autobusowym grupka nastolatków zaczęła

Wieczorem na przystanku autobusowym grupka nastolatków zaczęła zaczepiać starszą kobietę. Naśmiewali się z niej, zabierali beret z głowy i laskę którą się wspierała. Głośno teraz w telewizji o takich zachowaniach i o tym, że nikt nie reaguje widząc coś takiego więc zwróciłem im uwagę. Nie dość że nie przestali jej poniżać to jeszcze zaczęli rzucać w moją stronę różne wyzwiska. Nie wytrzymałem i rzuciłem się na nich. Kilku udało się zwiać, jednak dwóch złapałem. Sprałem ich dość mocno żeby zapamiętali to na długo. Okazało się że jeden z tej dwójki to syn znanego okolicznego biznesmena. Sprawa wylądowała w sądzie. Oczywiście przegrałem ją bo jestem dobrze zbudowanym i wysokim mężczyzną, starsza pani którą atakowali ma zaburzenia pamięci więc jej zeznania okazały się być mało wiarygodne, a pobici to "grzeczni i dobrze uczący się chłopcy, którzy bez żadnej przyczyny zostali bestialsko napadnięci".
