Spotkałam dawno nie widzianą koleżankę

Spotkałam dawno nie widzianą koleżankę. Usiadłyśmy na kawę, bo akurat blisko był ogródek. Rozmawiamy jakiś kwadrans w najlepsze jak za dawnych lat. Obok jakaś matka z rozrabiającym dzieckiem, które ciągle strofowała: "Nikoś nie rusz, Nikoś zostaw". Stwierdziłam na to: "Jak można na dziecko mówić Nikoś i w ogóle dać mu imię jednego z najbardziej znanych bandytów". Koleżanka nie odpowiedziała nic, siedzimy dalej. Za kilka minut przyszedł jej mąż z dzieckiem. Koleżanka nas sobie przedstawiła. Usiedli. Mąż koleżanki zwraca się do dziecka: "Nikoś, a może zjemy lody"?
