Pierwszy dzień w nowej pracy

Pierwszy dzień w nowej pracy. Podjeżdżam na parking na przeciwko budynku, w którym zacząłem pracę. Jakiś cieć malinowy zaparkował tak, że zajął dwa miejsca parkingowe. Gdy znalazłem wolne miejsce i wyjmowałem ze schowka śniadanie, zorientowałem się, że mam parę karnych ku*asów. I jak tu nie skorzystać z takiej okazji? Włożyłem 'karniaka' za wycieraczkę i zadowolony z siebie poszedłem do pracy. Na schodach spotkałem szefa. Zapytał o powód mojego nadzwyczaj dobrego humoru (miałem mega-banana na twarzy). Gdy mu opowiedziałem o 'karniaku', roześmiał się. Chwilę później wezwał mnie do siebie na dywanik. Tak, to był jego samochód...
