Niedawno na działce znaleźliśmy młodego zajączka ze

Niedawno na działce znaleźliśmy młodego zajączka ze złamaną/skręconą nóżką. Był słodki, mały i w ogóle ahh i ehh. Moja dziewczyna wręcz płakała z zachwytu. Jako, że do domu z działki mamy jakieś 100km, postanowiliśmy zostawić zajączka u mojego wujka mieszkającego obok. Oczywiście moja dziewczyna mocno protestowała, ale wytłumaczyłem jej, że na wsi będzie miał ów zajączek lepszą rehabilitację. Wujek obiecał go karmić, opiekować się nim dopóki nie wyzdrowieje. Mieliśmy przyjechać za tydzień w celu sprawdzenia jak się czuje nasza zguba. Niestety - jako, że moja wybranka jest uparta, wracaliśmy do wujka już po dwóch dniach ze świeżutkimi marchewkami. Moja dziewczyna wbiegła do wujka pytając się "Gdzie, gdzie go pan trzyma? Mam marcheweczki!"Wujek nieco zmieszanym głosem powiedział, że zajączek poczuł się już świetnie wczoraj i pobiegł do lasu w pełni sił po czym... poczęstował nas świeżutkim pasztetem. Od tygodnia moja dziewczyna się do mnie nie odzywa.
