Moja żona nie mogła mieć dzieci, więc postanowiliśmy adoptować

Moja żona nie mogła mieć dzieci, więc postanowiliśmy adoptować małego chłopca.
Dziś ma 5 lat, ale nic nie wiedział o tym do stycznia.
Nie uważaliśmy, że trzeba mu o tym teraz mówić, że przyjdzie czas.
Może poszliśmy na łatwiznę, ale była to nasza decyzja, że jak dorośnie to mu wytłumaczymy.
W styczniu przyszedł ksiądz po kolędzie, jakiś nowy chyba.
Nie odwiedzam kościoła, ale żona uznała, że należy przyjąć księdza.
Usiedliśmy przy stole, Kacper przybiegł pochwalić się zabawkami, które znalazł pod choinką, a ksiądz wypalił:
"A Twoi prawdziwi rodzice odezwali się na święta?"
