Kilka miesięcy temu wybierałem się autobusem na uczelnię

Kilka miesięcy temu wybierałem się autobusem na uczelnię. Szczęśliwy z usadowienia się na krześle, ze słuchawkami w uszach zauważyłem kątem oka długi, biały przedmiot. Kiedy odwróciłem wzrok okazało się, że należał on do młodej, dwudziestoparoletniej kobiety w ciemnych okularach. Odruchowo wstałem, by ustąpić miejsca niewidomej. Delikatnie dotknąłem jej ramienia, kierując ją w stronę krzesła, wcześniej słownie oferując pomoc (jak się później dowiedziałem od koleżanki, nie powinno dotykać się osób niewidomych w takich sytuacjach). Kobieta uśmiechnęła się tylko, podziękowała i postanowiła dalszą trasę pokonać w pozycji stojącej. "Cóż, może pewniej czuje się trzymając się kurczowo pionowej rury"- pomyślałem i wróciłem na swoje miejsce. Jakże wielkie było moje zdziwienie, kiedy kilka przystanków dalej nasza bohaterka usiadła przede mną (gdy zwolniło się już miejsce), zdjęła ciemne okulary i zaczęła pisać SMS'a. Dopiero wówczas zorientowałem się, że laska, którą rzekomo sobie pomagała, okazała się pomalowanym na biało metalowym karniszem...
