Moja żona nie dostała urlopu w pracy i zdecydowaliśmy

Moja żona nie dostała urlopu w pracy i zdecydowaliśmy, że pojadę sam z synem. Żona martwiła się czy damy radę ja i 4 latek. Przez ponad miesiąc przekonywałem ją, że nie ma się o co martwić. Ostatecznie się udało i nawet się cieszyła, że sobie trochę od nas odpocznie. Dzień przed wylotem zadzwoniła do żony jej mamusia i powiedziała, że nie wyobraża sobie jak ona może spokojnie puszczać mnie z synem na wakacje, że ona by chyba umarła ze zmartwienia. Szlag mnie trafił bo miesiąc uspakajania poszło się kochać. Zaraz po przylocie na miejsce włażę na Skype'a i dzwonię do żony. Mówię, że wszystko w porządku i jesteśmy cali i zdrowi. Pytam też czy teściowa nie dowaliła znowu jakimś debilnym tekstem? W odpowiedzi usłyszałem: "Mama siedzi obok"...
