Umawiałam się z całkiem fajnym chłopakiem

Umawiałam się z całkiem fajnym chłopakiem. To była nasza kolejna randka, było bardzo romantycznie. Po kolacji zabrał wieczorny spacer i kupił kwiaty "dla pięknej damy". Przechodząc po moście, zatrzymaliśmy się na chwilę, by popatrzeć w odbicia w wodzie, i nagle on wyciągnął klucze ze swojego mieszkania. Wyjęłam mu je z rąk w zamiarze kokieteryjnego bawienia się nimi, ale niestety wypadły mi z rąk i wylądowały na dnie rzeki. Niewiele myśląc gwałtownie schyliłam się, a szew mojej kwiecistej sukienki spruł się z hukiem. Moja sympatia musiała wzywać ślusarza, gdyż mieszkał sam, a ja wracałam półnaga do domu.
