Byłam z narzeczonym odwiedzić jego rodziców w Islamabadzie

Byłam z narzeczonym odwiedzić jego rodziców w Islamabadzie. Gdy pochodziliśmy po mieście i byliśmy już zmęczeni, postanowiliśmy wrócić do ich domu autobusem. On poszedł na przystanek sprawdzić rozkład jazdy, a ja odeszłam dosłownie na kilka kroków żeby wejść do sklep., Po chwili wyszłam i... zgubiłam się. Nie widziałam go, nie miałam pojęcia gdzie jestem, nie mogłam zadzwonić, bo nie miałam nic na koncie i nie byłam się w stanie dogadać z miejscowymi, bo mój urdu był wtedy na poziomie mniej niż podstawowym. Pierwsze pół godziny przeczekałam na niego w jednym miejscu, potem ponad godzinę błąkałam się po uliczkach miasta, a następnie zupełnie zdezorientowana i bezradna postanowiłam zapukać do pierwszego lepszego domu. Na szczęście trafiłam na bardzo miłą rodzinę, która mimo, że absolutnie nie rozumiała tego, co do nich mówiłam, dała mi jeść i pić. W międzyczasie wzięli ode mnie numer telefonu narzeczonego i podali mu adres. Gdy przyjechał, okazało się, że wylądowałam 7 km od miejsca, gdzie widzieliśmy się ostatnio oraz że zgubiłam się, bo wyszłam ze sklepu drugim wyjściem i wylądowałam na równoległej ulicy.
