Była to jedna z moich jazd na kursie na prawo jazdy

Była to jedna z moich jazd na kursie na prawo jazdy. Razem z instruktorem miałam podjechać po następnego kursanta i odwieźć się do domu. Zaczął lać deszcz. Podjechałam na umówioną zatoczkę autobusową, tam czekał na nas chłopak, który zaraz po mnie miał mieć jazdy. Usłyszałam trzaśnięcie tylnych drzwi i skupiona wyjechałam z zatoczki. Po drodze rozmawialiśmy jeszcze z instruktorem, a ja dziwiłam się, że chłopak się do nas nic nie odzywa. Pod domem wysiadałam właśnie z auta, gdy spostrzegłam, że na tylnym siedzeniu jest tylko kurtka tego chłopaka. Okazało się, że delikwent tylko zostawił swoja kurtkę na tylnym siedzeniu i chciał się od razu przesiąść za kierownicę. Gdy zmierzał do drzwi kierowcy ja odjechałam (przekonana, że siedzi z tyłu) zostawiając go bez kurtki, na deszczu, na niezadaszonym przystanku.
