Nowa sąsiadka zaprosiła mnie na zapoznawczą kawę i ciasto

Nowa sąsiadka zaprosiła mnie na zapoznawczą kawę i ciasto. To była bardzo dziwna wizyta. Całe mieszkanie wymalowane na oczoj*bne kolory, zero krzeseł i stołu za to masa poduszek i jaskrawych dywanów gdzie tylko się da. W powietrzu gęsto od kadzidełek, a rozmowy dotyczyły głównie sił wyższych, bóstw i innych okołospirystycznych tematów. Tydzień później czułam się zobowiązana żeby również ją do nas zaprosić. W domu był akurat mąż z dziećmi, i rodzina szwagra, ale na "swoim terenie"rozmawiało się znacznie przyjemniej. Prawdziwa konsternacja zapadła kiedy wróciła z toalety i oświadczyła: "Ta szczotka to naprawdę praktyczna rzecz. Pierwszy raz tego próbowałam...". Nikt jakoś nie miał odwagi zapytać co dokładnie z nią zrobiła. Nie mam pojęcia skąd taka osoba wzięłą się w niewielkim mieście na zachodzie Polski.
