Niegdyś, będąc zapalonym akwarystą, ku wielkiemu niezadowoleniu

Niegdyś, będąc zapalonym akwarystą, ku wielkiemu niezadowoleniu mojej mamy (ciągłe zalewanie podłogi, trzymanie rureczników w lodówce itd.) postanowiłem sobie kupić akwarium dość sporej wielkości. Niestety, jako że było to gimnazjum, nie posiadałem prawka (ani zbyt wiele siły) i musiałem przetransportować je środkami komunikacji miejskiej. Naszarpałem się jak dziki wół przy samym wchodzeniu do autobusu (mina kierowcy- bezcenna) następnie jeszcze kawałek tarmosząc je pod sam dom. Kiedy to już niemal pod drzwiami zastanawiałem się, gdzie je ukryć przed rodzicielką, zauważyłem nikogo innego jak właśnie mamę, wyglądającą na mnie przez drzwi balkonowe. Stawiając kolejny krok, przypierniczyłem moim nowym nabytkiem o schody. Mało nie zemdlałem z wściekłości.
Zajeżdżam sobie w lany poniedziałek kulturalnie na stację paliw

Zajeżdżam sobie w lany poniedziałek kulturalnie na stację paliw i tankuję. Obok tankuje patrol ukochanej drogówki ♥. Podszedł do nich spacerowicz i pyta, czy mógłby dmuchnąć w alkomat, bo chce po południu prowadzić samochód. Policjanci mu pozwolili, a on wydmuchał 0 promili.
Tankujący obok kierowca Audi [A] pyta policjantów [P]:
[A] -Czy ja też mógłbym dmuchnąć?
[P] -Ale pan już jechał samochodem, więc jaki tu sens?
[A] -A bo chciałbym się sprawdzić...
[P] -No nie ma problemu!
Audikowiec dmucha, dmucha, dmucha i wydmuchał 0,6 promila! Widok jego miny, śmiech policjantów i innych klientów - bezcenny! Prawo jazdy oczywiście cofnięte!
W firmie, w której pracuję, od dłuższego czasu grasuje

W firmie, w której pracuję, od dłuższego czasu grasuje "złodziej obiadów". Wystarczy schować jedzenie do ogólnodostępnej lodówki, wyjść na godzinkę,by wracając ujrzeć pusty pojemnik. Już nie raz padłem jego ofiarą. Ostatnio zrobiłem sobie wielką porcję gyrosa i przez kilka dni z rzędu zajadałem się w pracy. Pewnego dnia w lodówce, zamiast mojej potrawy, znalazłem wyczyszczony półmisek. Z kumplem z roboty uznaliśmy, że trzeba coś z tym zrobić. Ten następnego dnia wpadł na genialny pomysł i kupił płyn na przeczyszczenie. Dodaliśmy trochę do gyrosa i zostawiliśmy potrawę jak gdyby nigdy nic w kuchni. Chwilę później dostaliśmy wezwanie do banku (awaria systemu - jesteśmy informatykami). Zapowiadała się grubsza robota, więc w drodze zadzwoniłem do dziewczyny (pracuje w tej samej firmie) i poinformowałem, że prawdopodobnie wrócę do biura dopiero przed 16. Biedna dziewoja uznała, że może zjeść moją porcję obiadu, skoro mnie nie będzie przez cały dzień... Do dzisiaj nie wie dlaczego tak "zaszkodził"jej mój gyros...
Rok temu przygotowałem na śmigus-dyngus pułapkę

Rok temu przygotowałem na śmigus-dyngus pułapkę. Mieszkam na piętrze w dwurodzinnym domku i wchodzi się do mnie osobną klatką schodową. Wiedziałem, że w lany poniedziałek wcześnie rano przyjedzie do mnie szwagier. Pół dnia poświęciłem na zamocowanie nad drzwiami wejściowymi do domu mechanizmu, który powodował po otwarciu drzwi wylanie na wchodzącego dwóch piętnastolitrowych wiader wody.
Rano w poniedziałek zadzwonił domofon. Nawet nie sprawdzając kto dzwoni, zwolniłem zamek. Na schodach rozległ się rumor, odgłos chluśnięcia wodą i głośne przekleństwa. Pokładając się ze śmiechu, otworzyłem drzwi do mieszkania i… zobaczyłem dwóch przemoczonych i wściekłych jak diabli policjantów. Okazało się, że poprzedniej nocy niedaleko napadnięto i ciężko pobito młodą kobietę i policjanci obchodzili okoliczne domy w poszukiwaniu świadków.
Dziś, rok po zajściu, dostałem wezwanie do prokuratury w celu przesłuchania jako oskarżony z par. 1 art. 222 kodeksu karnego: „Kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.”
Odeszła mi ochota, aby w tym roku kogokolwiek polać wodą…
