Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl
REKLAMA
REKLAMA


REKLAMA


Po przyjściu na świat naszego pierwszego dziecka,


Po przyjściu na świat naszego pierwszego dziecka, mimo moich bardzo zdecydowanych protestów wprowadziła się do nas teściowa. Razem z mężem uznali, że przyda nam się odrobina pomocy ze strony doświadczonej matki.

Po dwóch dniach rządzenia się, czepiania się o wszystko i próby narzucania swoich przestarzałych radykalnych poglądów miałam jej kompletnie dość i otwarcie poprosiłam żeby wróciła do domu. Mąż ponownie stanął w jej obronie bo przecież najważniejsze są intencje, a mamusia ma dobre serce. Zdanie zmienił dopiero kolejnego dnia kiedy bez pytania zabrała się za porządki w domu.

Wyrzuciła jego ukochane bezprzewodowe słuchawki bo "i tak miały pourywane kable"i wypłukała jego ukochaną klawiaturę pod prysznicem - nawet jej nie wyłączyła wcześniej.





REKLAMA


Dwa lata temu mój mąż odkładał złożenie naszych


Dwa lata temu mój mąż odkładał złożenie naszych PITów na ostatnią chwilę. Ja je wypełniłam, jego zadaniem było jedynie je sprawdzić i wysłać elektronicznie. O godzinie 23 system był tak przeciążony, że nie było innego wyjścia - musiał pojechać na pocztę i odstać swoje w długiej kolejce bo liczy się przecież data stempla pocztowego.

Mąż źle zaadresował kopertę, zmęczona pani w okienku tego nie wychwyciła i tak to parę dni później odebrałam list polecony od naszego urzędu skarbowego, a przynajmniej tak mi się początkowo wydawało. W środku były nasze PITy, które mąż wysłał do nas zamiast do skarbówki.





REKLAMA


Odkąd moja młodsza siostra posiada dzieci


Odkąd moja młodsza siostra posiada dzieci zachowuje się jak stereotypowa "madka". Wszystko jej się należy, obchodzi ją tylko jej wygoda i dobro ukochanych "bombelków".

Zaprosiłam ją ostatnio na rodzinną parapetówę do naszego nowego mieszkania. Siostra zapytała, czy nie mogłabym urządzić imprezy u nich bo to by jej wiele ułatwiło w kwestiach logistycznych "bo ma małe dzieci".

Pomijając absurd urządzania parapetówki w innym lokalu, jakoś nie przypominam sobie żeby kiedykolwiek wyszła mi naprzeciw kiedy ja miałam małe dzieci...





REKLAMA


Moja rodzina na 35-rodziny kupiła mi kota, bo


Moja rodzina na 35-rodziny kupiła mi kota, bo skoro jestem starą panną to i tak prędzej czy później skończę jako kociara.

Nie są w stanie zrozumieć, że jestem szczęśliwa bez partnera i dzieci, a większość roku spędzam w podroży (zazwyczaj ponad 300 dni w roku).





REKLAMA



REKLAMA