Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl


REKLAMA


Dwa lata temu kupiłam sobie sprzęt służący mi do pracy


Dwa lata temu kupiłam sobie sprzęt służący mi do pracy. Kosztował kilkanaście tysięcy, był to wtedy najnowszy model na rynku. Niestety ostatnio zepsuł się jeden element, bez którego sprzęt jest już praktycznie bezużyteczny. Nie mogę nigdzie znaleźć tego elementu ani zamiennika. Pisałam do producenta. Okazuje się, że nie produkują już tego elementu ani żadnego innego do tego modelu, bo mają nowszy model, a ten z nowego modelu nie jest kompatybilny ze starym. Przeszukałam cały internet, polski i zagraniczny za nowym lub używanym elementem. Nigdzie go nie ma. Szukałam kogoś, kto byłby w stanie go naprawić, wszyscy rozkładają ręce, twierdzą, że naprawa nie jest możliwa, bo nie ma dostępnych części wymiennych. Czyli podsumowując, sprzęt warty kilkanaście tysi muszę wywalić lub odsprzedać za bezcen i kupić nowy, ryzykując, że ponownie się coś zepsuje i nie będzie możliwości wymiany. Tymczasem nie mam na czym pracować. Z tego co czytałam, nie jestem pierwszą osobą, która ma taki problem i nie jest to jedyna firma, która stosuje takie praktyki.





REKLAMA


Rodzice mają szufladę, w której trzymają sporo gotówki na nagłe


Rodzice mają szufladę, w której trzymają sporo gotówki na nagłe sytuacje.

Ostatnio wybuchła wielka awantura, bo sporo brakuje i podejrzenie padło na mnie.

Ojciec się wkurzył, a matka lamentowała nad tym, że tyle serca włożyli w moje wychowanie, a ja im się odpłacam w taki sposób.

Wiem jedno - ja tych pieniędzy nie ruszałem, a jedno z nich jest niesamowitym aktorem - tylko nie wiem jeszcze które.





REKLAMA


Szef przyszedł mnie dzisiaj wypytać o postępy w projekcie


Szef przyszedł mnie dzisiaj wypytać o postępy w projekcie.

Na odchodnym zapytał czy zdaję sobie sprawę, że może nie widzi mojego ekranu, ale logo Facebooka idealnie odbija się w moich okularach.





REKLAMA


Córka wiecznie narzeka na swoje ubrania


Córka wiecznie narzeka na swoje ubrania.

Nawet jak sama wybierze to później nie pasuje jej kolor, materiał albo wszystko naraz.

Dwa miesiące temu kupiliśmy jej zimowe buty i na drugi dzień zaczęło się marudzenie, że jeden ją uwiera.

Wkurzyłam się, że znowu coś cuduje i mnie to nie obchodzi.

Dzisiaj mąż odbierał ją z zerówki i wychowawczyni zapytała czy celowo kupiliśmy jej buty w dwóch różnych rozmiarach.

Prawy rozmiar 30, a lewy, na który tak narzekała 28.





REKLAMA