Dwa lata temu kupiłam sobie sprzęt służący mi do pracy - Twoje historie z życia codziennego - TwojeHistorie.pl


REKLAMA




Dwa lata temu kupiłam sobie sprzęt służący mi do pracy

Dwa lata temu kupiłam sobie sprzęt służący mi do pracy. Kosztował kilkanaście tysięcy, był to wtedy najnowszy model na rynku. Niestety ostatnio zepsuł się jeden element, bez którego sprzęt jest już praktycznie bezużyteczny. Nie mogę nigdzie znaleźć tego elementu ani zamiennika. Pisałam do producenta. Okazuje się, że nie produkują już tego elementu ani żadnego innego do tego modelu, bo mają nowszy model, a ten z nowego modelu nie jest kompatybilny ze starym. Przeszukałam cały internet, polski i zagraniczny za nowym lub używanym elementem. Nigdzie go nie ma. Szukałam kogoś, kto byłby w stanie go naprawić, wszyscy rozkładają ręce, twierdzą, że naprawa nie jest możliwa, bo nie ma dostępnych części wymiennych. Czyli podsumowując, sprzęt warty kilkanaście tysi muszę wywalić lub odsprzedać za bezcen i kupić nowy, ryzykując, że ponownie się coś zepsuje i nie będzie możliwości wymiany. Tymczasem nie mam na czym pracować. Z tego co czytałam, nie jestem pierwszą osobą, która ma taki problem i nie jest to jedyna firma, która stosuje takie praktyki.




REKLAMA


Przyprowadziłem dziewczynę pierwszy raz do domu

Przyprowadziłem dziewczynę pierwszy raz do domu.

Mój brat, zawodowy kucharz przygotował azjatyckie jedzenie - palce lizać.

Gorzej, że później do akcji wkroczył mój drugi brat, z bardzo specyficznym poczuciem humoru - wziął się za mycie i głośno marudził, że jak zwykle nie da się domyć patelni.

Poszedł do toalety i przyniósł szczotkę do sedesu i nią zaczął zawzięcie szorować patelnię.

To była nowa jeszcze nie użyta szczotka, ale dziewczyna nie mogła o tym wiedzieć.

Na ten widok zwymiotowała i nie odzywa się do mnie po dziś dzień.





REKLAMA


Byłem świadkiem jak obok mnie w restauracji siada kobieta ze

Byłem świadkiem jak obok mnie w restauracji siada kobieta ze swoim wnuczkiem.

Zanim zaczynają jeść babcia pyta chłopca czy umył porządnie ręce, na co on odpowiada twierdząco.

Babcia bierze jego ręce i obwąchuje po czy odpycha je z obrzydzeniem i mówi, że jakim cudem w takim razie tak capią.

Chłopak niezrażony mówi, że to przecież normalne.

Kobieta dopytuje jak mogą tak śmierdzieć skoro je mył.

Malec rezolutnie tłumaczy, że umył bardzo dokładnie, ale później równie dokładnie grzebał sobie w tyłku.

Zakrztusiłem się jedzeniem...





REKLAMA


Jestem kierowcÄ… karawanu pogrzebowego

Jestem kierowcÄ… karawanu pogrzebowego.

Tuż obok mnie mieszka mój brat - taksówkarz.

W zeszłym tygodniu bardzo rozbolał go brzuch, a już miał umówionego klienta.

Poprosił mnie żebym go zastąpił, bo akurat miałem wolne.

Wyobraźcie sobie moją panikę kiedy klient w trakcie jazdy złapał mnie za ramię i o coś mnie zapytał.





REKLAMA


Pracuję z koleżanką w markecie. Dajmy jej na imię Asia

Pracuję z koleżanką w markecie.

Dajmy jej na imiÄ™ Asia.

Przy wykładaniu towaru przyszedł do nas klient i pyta się o małe, okrągłe baterie do zegarka.

Pamiętałam, że mieliśmy takie na stanie firmy Duracell, ale zanim odpowiedziałam, zrobiła to koleżanka.

Asia: A tak były takie, Durexy, prawda?
Klient: ...bardzo bezpieczne baterie.

Oboje wybuchnęliśmy śmiechem, a koleżanka od razu zrobiła się czerwona, szybko rozumiejąc, że pomyliła Duracell z Durexem.





REKLAMA