Obchodziliśmy na nowym mieszkaniu drugie urodziny córki

Obchodziliśmy na nowym mieszkaniu drugie urodziny córki.
Przyszli chrzestni.
Po pewnym czasie pochwaliłam się kajdankami znalezionymi w piwnicy, po poprzednich lokatorach.
Kajdanki były bez kluczyka.
Gdy nałożyłam je na przegub, mąż zatrzasnął mi je na ręce.
Po bezskutecznych próbach uwolnienia mąż zadzwonił do dyżurnego policji.
Ten stwierdził, że podjedzie patrol, który znajduje się najbliżej nas i je otworzą.
Zjawiło się dwóch panów, którzy mieli klucze do "hiszpanek".
Potem dojechało dwóch kolejnych, którzy mieli kluce do "angielek".
Kajdanki nie chciały się otworzyć, więc w asyście czterech rosłych policjantów udałam się do dużej "suki".
Pojechaliśmy do straży pożarnej, gdzie rozbawiona ekipa strażaków ("Nieźle się zabawiacie na patrolu") wybawiła mnie z kłopotu.
