Po ostatnim wykładzie szatnia na uniwersytecie była już

Po ostatnim wykładzie szatnia na uniwersytecie była już zamknięta, pomyślałem trudno i poszedłem na parking mając na sobie jedynie t-shirt.
Padał śnieg z deszczem gdy przypomniałem sobie że w kurtce zostawionej w szatni mam portfel z dokumentami i kluczyki od samochodu.
Autobus przyjechał po 25 minutach po następnych 4 złapał mnie kanar.
Gdy dotarłem pod drzwi mojego mieszkania z uśmiechem na twarzy przywitali mnie Świadkowie Jehowi pytając czy "wierzę, że istnieje raj na ziemni".
Usiadłem przed komputerem - na biurku położyłem numerek z szatni - 13.
