Ukochana była na pograniczu poważnej depresji

Ukochana była na pograniczu poważnej depresji.
Nie potrafiłem jej pomóc, ale namówiłem ją na wizytę u specjalisty.
Przez parę miesięcy tylko ja pracowałem, a ona skupiała się na pracy nad sobą.
W zeszłym miesiącu przyniosło to pierwsze efekty.
Poczuła się znacznie lepiej, a 3 sesje tygodniowo u psychoterapeuty, za którego ja płaciłem sprawiły, że doszła do wniosku, że główną przyczyną jej smutków... jestem ja.
Zostawiła mnie.
