Późnym wieczorem jechałem tramwajem do domu

Późnym wieczorem jechałem tramwajem do domu.
Byłem taki zmęczony, że zacząłem odpływać.
Wysiadam na pętli, więc nie muszę się martwić, że przegapię przystanek.
Zawinąłem tylko dla pewności torbę mocno o rękę, bo po drodze jest nieciekawa dzielnica i nie chciałem żeby ktoś mi ją buchnął.
Niewiele na tym zyskałem. Ze snu wyrwało mnie szarpnięcie i torby już nie było, a ja przez zamykające się drzwi zobaczyłem uciekającego gościa.
Nie dość, że straciłem laptopa, kasę, dokumenty i klucze do domu i biura to jeszcze skończyłem ze złamanym nadgarstkiem.
