Chciałam wywołać kilka zdjęć. Wybrałam się więc z moim synkiem

Chciałam wywołać kilka zdjęć. Wybrałam się więc z moim synkiem do pobliskiej drogerii, w której znajduje się automat. Urządzenie stało na końcu sklepu, więc zaraz po wejściu zapytałam czy jest sprawne, ponieważ dość często były z nim problemy, a nie chciałam się daremnie przeciskać wózkiem z dzieckiem. Akurat działał, więc spokojnie ruszyłam w jego kierunku. Młoda kobieta, która słyszała moja rozmowę z kasjerka, postanowiła mnie uprzedzić i po drodze potrącając wózek, rzuciła się pędem do automatu. Była pierwsza, więc spokojnie czekałam. Młody zniecierpliwiony zbyt długim postojem zaczynał marudzić, co panienka kwitowała niezadowoloną mina i kreceniem głowy, jednocześnie powolotku przeglądając pliki w telefonie i wybierając zdjęcia. Po około 20 minutach poddałam się i wyszłam.
