Dwa lata temu dostałam dobrze płatną pracę, o jakiej zawsze

Dwa lata temu dostałam dobrze płatną pracę, o jakiej zawsze marzyłam. W sumie takie trochę od zera do bohatera, bo zaczynałam od pracy jako sprzątaczka za marne grosze, potem w sklepie, aż w końcu pracuję jako grafik i zgarniam dobrą kasę, a to dopiero początek, bo z każdą nową umową dostaję większą stawkę. Aby zdobyć taką pracę poświęciłam naprawdę wiele, uczyłam się grafiki po godzinach, często zarywałam noce. Wszyscy mi powtarzali że nic z tego nie będzie, ale się uparłam aż w końcu po długich poszukiwaniach jedna firma postanowiła dać mi szansę jako osobie początkującej bez doświadczenia w branży. I tu wchodzi ona, cała na biało - moja młodsza siostra. Oczywiście jest typową matką polką z trójką dzieci, każde z innym. Ja dzieci nie mam. Jako że zaczęłam zarobione pieniądze inwestować w siebie i swój dobrobyt, siostrze się to nie spodobało. Stwierdziła, że jestem samolubna, bo powinnam te pieniądze dać dla niej i dla jej dzieci, a nie robić sobie remont mieszkania, kupować meble, czy robić sobie zabiegi upiększające. Według niej ja tego nie potrzebuję, bo nie mam dzieci. Oczywiście poparł ją jej nowy partner, który pracuje gdzieś na czarno, żeby komornik nie ściągał od niego długów. Ja go ledwie znam, on ledwie zna mnie, ale do zarządzania moimi pieniędzmi jest pierwszy. Ona stwierdziła że poda mnie o alimenty. Często mnie nachodzą, a do moich sąsiadów nagadali, że ich okradam. Wczoraj wybito mi cegłą szybę na balkonie i mam 99% pewności że to był jej konkubent, bo cały czas wygrażają, że jak nie podzielę się kasą to zrobią mi z życia piekło. Ledwie uwiłam sobie gniazdko, a będę musiała chyba je sprzedać i się przeprowadzić.
Zawsze jak widzÄ™ siÄ™ z mojÄ… matkÄ… to siÄ™ o coÅ› przyczepi

Zawsze jak widzÄ™ siÄ™ z mojÄ… matkÄ… to siÄ™ o coÅ› przyczepi.
Tym razem uznała, że mi się ostatnio sporo przybrało i powinnam się więcej ruszać.
Spojrzałam na męża i powiedziałam, że cieszę się, że przynajmniej on kocha mnie taką jaką jestem.
Mąż przez dłuższą chwilę się nie odzywał po czym powiedział:
"Właściwie to Twoja mama ma sporo racji..."
Ukochana bardzo chciałaby mieć kota, a ja kotów nie znoszę

Ukochana bardzo chciałaby mieć kota, a ja kotów nie znoszę.
Za każdym razem jak się teraz zabawiamy w łóżku ona udaje kotkę, bo wymyśliła sobie, że w ten sposób zacznę kojarzyć koty z czymś przyjemnym.
Powiedziałbym, że efekt jest raczej taki, że całkiem mi przeszła ochota na igraszki.
Nie jestem mistrzem flirtowania, ale regularnie widujÄ™

Nie jestem mistrzem flirtowania, ale regularnie widuję na przystanku dziewczynę, która bardzo mi się podoba.
Dzisiaj przełamałem nieśmiałość i podszedłem do niej zagadać.
Wydawało mi się, że idzie nieźle dopóki nie zapytała czy nie mam przypadkiem gumy do żucia.
Akurat miałem i chciałem ją poczęstować, ale ona poprosiła mnie żebym to ja wziął... najlepiej od razu dwie!
Reszta pewności siebie szybko wyparowała.
