W ubiegłym tygodniu nosiłem się z zamiarem sprzedaży mojego

W ubiegłym tygodniu nosiłem się z zamiarem sprzedaży mojego dostawczego autka. W tym celu całą sobotę spędziłem na myciu, czyszczeniu, polerowaniu itd. - jednym słowem wewnątrz i na zewnątrz „mucha nie siada”. Gdy osiągnąłem już apogeum samozadowolenia zwróciłem uwagę na obowiązkowe wyposażenie każdego samochodu: klucz i podnośnik – są, trójkąt i apteczka – są, gaśnica - ??? a tak, w garażu. Po chwili przyniosłem ją i próbowałem wsadzić na 100 sposobów na taką półeczkę pod siedzeniem pasażera. Tak nie wejdzie, tak nie wejdzie, tak też nie... Zakląłem pod nosem: „K...., albo ona wejdzie – albo ja wyjdę z siebie” i wepchnąłem ją z całej siły. Pech chciał, ze nie zwróciłem wcześniej uwagi na brak zawleczki... Mam teraz dekorację bożonarodzeniową w całej kabinie i nici z wyjazdu na giełdę.
