Pracuję w straży pożarnej. Bardzo często to my pierwsi dojeżdżam

Pracuję w straży pożarnej.
Bardzo często to my pierwsi dojeżdżamy na miejsce i musimy odciągać gapiów.
Nie zawsze jest łatwo, często słyszymy od ludzi, że są bliskimi poszkodowanych bo liczą, że dzięki temu będą mogli podejść bliżej i zrobić lepsze zdjęcie.
W takich absurdalnych czasach przyszło nam żyć.
Niedawno z gospodarstwa uciekł osiołek i wpadł pod nadjeżdżające auto. Osiołek zmarł na miejscu.
Kierowcy nic się nie stało.
Podeszła do nas kobieta i próbowała się przedrzeć siłą do samego auta, a kiedy jej nie pozwolono zaczęła się wydzierać, że to jej syn wpadł pod samochód.
Tak nas to rozbawiło, że przyznaliśmy jej rację i ją puściliśmy.
