Sąsiadka przyszła wieczorem i poprosiła o ściszenie telewizora

Sąsiadka przyszła wieczorem i poprosiła o ściszenie telewizora bo uczy się do pilnego egzaminu i głośne dźwięki foki albo innego zwierzęcia bardzo ją rozpraszają.
Aż się zakrztusiłem ze śmiechu, bo telewizor był wyłączony, a irytujące dźwięki to śmiech mojej żony, która akurat czytała coś zabawnego.
Zawsze jej powtarzałem, że jej śmiech jest daleki od normalnego.
