Wstałem przed żoną jak co dzień i pojechałem do biura

Wstałem przed żoną jak co dzień i pojechałem do biura.
Był taki niewielki ruch, że byłem w szoku.
W biurze nikogo nie było, ale to mnie akurat nie zdziwiło, bo większość i tak ostatnio pracuje zdalnie.
Około 10 zadzwoniła małżonka i zapytała wkurzona gdzie ja do cholery jestem.
Odpowiedziałem spokojnie, że w pracy, na co ona „W sobotę?!”.
