Mój mąż wezwał lawetę do auta, w którym skończyło się po prostu

Mój mąż wezwał lawetę do auta, w którym skończyło się po prostu paliwo.
Zapłacił fortunę za holowanie i badanie u mechanika, a wystarczyło, że ktoś podrzuciłby mu kanister z paliwem.
Na koniec zorientował się, że zostawił telefon i portfel w lawecie.
Ja i tak się cieszę bo powiedziałam mu, że jeśli jeszcze raz usłyszę z jego ust chociaż jeden szowinistyczny tekst o babie za kierownicą to wszyscy jego znajomi usłyszą o tym incydencie.
